Mniej znaczy więcej… codziennie. Jak Mies van der Rohe zbudował styl na powtarzalności
Czy naprawdę trzeba być kreatywnym za każdym razem? W świecie pełnym obrazów z Pinteresta, zmieniających się trendów i nieustannej presji, żeby każdy projekt był „inny niż poprzedni”, łatwo uwierzyć, że własny styl projektanta wnętrz rodzi się z ciągłego wymyślania czegoś od nowa. Tymczasem jeden z największych architektów XX wieku zbudował swoją pozycję dokładnie odwrotnie.

Ludwig Mies van der Rohe, ojciec modernizmu, jeden z najważniejszych twórców Bauhausu i autor słynnego hasła „Less is more”, przez niemal pięćdziesiąt lat konsekwentnie rozwijał ten sam język projektowy. Nie szukał coraz to nowych środków wyrazu. Powracał do szkła, stali, kamienia i idealnych proporcji, udowadniając, że ponadczasowy design i rozpoznawalny styl rodzą się z konsekwencji, a nie z nieustannego zaczynania od zera. To właśnie dlatego jego realizacje do dziś pozostają ikonami modernizmu i inspiracją dla architektów oraz projektantów wnętrz na całym świecie.
Syn kamieniarza z Akwizgranu, ostatni dyrektor Bauhausu i twórca takich ikon architektury jak Pawilon Barceloński, Willa Tugendhat, Farnsworth House czy Seagram Building, pozostawił po sobie nie tylko budynki. Zostawił też niezwykle aktualną lekcję dla projektantów wnętrz. Bo być może największa kreatywność nie polega na ciągłym szukaniu nowości, ale na cierpliwym doskonaleniu własnego języka. A może właśnie dlatego architektura Miesa van der Rohe, mimo upływu niemal stu lat, nadal wygląda bardziej jak przyszłość niż przeszłość.
Zostań subskrybentem i przeczytaj pozostałe 95% artykułu!
Komentarze
Możliwość komentowania dostępna tylko dla subskrybentów Klubu Architekta. Dołącz do subskrybentów!