Emocje w projekcie to nie słabość. Jak Sophie Ashby zmienia sposób pracy projektanta wnętrz
Znasz to uczucie, kiedy wchodzisz do wnętrza, które jest piękne, dopracowane, „z magazynu”… i kompletnie nic nie czujesz?
Wszystko się zgadza — kolor, proporcje, budżet, aranżacja wnętrz dopięta na ostatni detal.
A jednak nie masz ochoty tam zostać.

W świecie, w którym projektowanie wnętrz coraz częściej sprowadza się do trendów i „bezpiecznych rozwiązań”, Sophie Ashby robi coś zupełnie innego. Brytyjska projektantka wnętrz, założycielka Studio Ashby (2014), która w ciągu kilku lat zbudowała międzynarodową pracownię i własną markę produktów, buduje swoją pracę na tym, czego w takich przestrzeniach najbardziej brakuje — na emocjach w projektowaniu wnętrz.
I robi coś, co dla wielu projektantek wciąż jest trochę niewygodne: zamiast zaczynać od stylu czy układu funkcjonalnego, zaczyna od człowieka. Nie od tego, czy lubi beże czy zieleń, tylko jak żyje, co go męczy, co go uspokaja i czego naprawdę potrzebuje od własnej przestrzeni.
Jeśli kiedykolwiek miałaś poczucie, że projekt jest poprawny, ale „nie klika” — to bardzo możliwe, że problem nigdy nie leżał w kolorze sofy.
Zostań subskrybentem i przeczytaj pozostałe 96% artykułu!
Komentarze
Możliwość komentowania dostępna tylko dla subskrybentów Klubu Architekta. Dołącz do subskrybentów!