Czy większe okno zawsze oznacza lepsze wnętrze?
Duże przeszklenia we wnętrzach sprzedają je właściwie same. Widok na ogród, światło dzienne od podłogi do sufitu, zasłona delikatnie poruszająca się przy otwartym oknie. Na wizualizacji wygląda pięknie. Klient mówi: „Chcę jak najwięcej światła”, a my raczej nie odpowiadamy: „Świetnie, tylko sprawdźmy jeszcze, czy w sierpniu nie będziesz tu potrzebować okularów przeciwsłonecznych”.

Bo więcej światła brzmi jak coś bezwarunkowo dobrego.
Tyle że większe okno nie zawsze oznacza bardziej komfortowe wnętrze. Duże okna i przeszklenia mogą oznaczać również przegrzewanie latem, ostre refleksy na ekranach, problemy z prywatnością, trudniejsze ustawienie mebli i konieczność zasłaniania tego pięknego przeszklenia przez sporą część dnia. W praktyce liczy się nie tylko wielkość okna, ale też orientacja okien względem stron świata, sposób użytkowania przestrzeni i możliwość kontrolowania światła.
Nie chodzi oczywiście o to, żeby teraz rozpocząć krucjatę przeciwko dużym oknom. Chodzi o coś znacznie prostszego: dobre światło we wnętrzu to nie maksymalna ilość światła. To światło, które potrafimy kontrolować.
I tutaj zaczyna się naprawdę ciekawa część projektowania wnętrz z dużymi przeszkleniami.
Zostań subskrybentem i przeczytaj pozostałe 94% artykułu!
Jesteś klubowiczem? Zaloguj się
Komentarze
Możliwość komentowania dostępna tylko dla subskrybentów Klubu Architekta. Dołącz do subskrybentów!
Jesteś klubowiczem? Zaloguj się